top of page
Szukaj
Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
Józef Trzebuniak
2 kwi
3 minut(y) czytania

"Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1).

Testament, który pozostawia nam Jezus, to testament miłości. A miłość Jezusa objawia się w najprostszych gestach. Ewangelia mówi nam, że Bóg Ojciec oddał Mu wszystko w ręce. Nasze życie jako uczniów i uczennic Jezusa Chrystusa ma polegać na naśladowaniu naszego Pana i Mistrza.

W niektórych kościołach obmywa się dzisiaj symbolicznie nogi dwunastu apostołom. A we wspólnotach neokatechumenalnych zaraz po obmyciu nóg przez kapłana wszyscy uczestnicy liturgii zaczynają obmywać sobie nawzajem nogi. Mąż obmywa nogi swojej żonie, żona - mężowi, siostra - siostrze, brat - bratu. Ten gest obmywania nóg jest naprawdę bardzo wymowny, ponieważ ukazuje, czym jest prawdziwa miłość. Jeśli ktoś z nas obmywał już nogi bliskim - może z powodu choroby, czy też matka swemu dziecku, lub dzieci swoim rodzicom - wie, o czym mówi ewangelista. Dotyk drugiego człowieka może być wyrazem najgłębszej miłości, choć może być również dotykiem złym, takim jakim był pocałunek Judasza w Ogrodzie Oliwnym.

Wszystkie gesty i słowa Jezusa były prawdziwe i przepełnione miłością, dlatego Jego wszystkie czyny i słowa miały moc terapeutyczną. Jezus uzdrawiał chorych, pocieszał strapionych, a nawet wskrzeszał umarłych. My także możemy czynić to samo wobec naszych sióstr i braci, a szczególnie wobec naszych najbliższych. Możemy oczyszczać naszych bliźnich z ich słabości i grzechów, a następnie przytulać ich z czułością jako wyraz naszej najgłębszej miłości. Tej miłości Chrystusowej, która uzdrawia i leczy złamanych na duchu. Ale możemy też wszystko czynić bez miłości - wówczas nasze nawet najcięższe prace i obowiązki nie będą miały wewnętrznej mocy i siły. Gdyż tylko od nas samych zależy, czy poprzez nasze gesty i słowa przekazujemy Świętego Ducha Jezusa Chrystusa naszym siostrom i braciom.

Niektórzy z nas przez całe życie bronią się przed miłością, podobnie jak święty Piotr, który uważał siebie za silnego i mężnego człowieka, niepotrzebującego pouczeń w dziedzinie miłości. Który nie rozumiał, o co naprawdę chodzi Jezusowi. Który był gotów ofiarować się każdego dnia, ale nie potrafił spocząć na piersi swego Mistrza jak umiłowany uczeń Jan. Och, Piotrze, Piotrze! Jeśli nie pozwolisz Panu Jezusowi obmyć swoich obolałych nóg z miłością, nie poradzisz sobie w życiu. Nie będziesz miał udziału z Jezusem, który tak umiłował świat, że oddał życie swoje, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Czy rozumiesz, Piotrze, czym jest zaproszenie do Stołu Eucharystycznego, czyli Ciała i Krwi Jezusa? Czy pojmujesz, że każde słowo Jezusa i każdy sakrament ma moc obmyć ciebie całego zarówno twoje nogi, ręce, jak i twoją głowę?

Jezus chce dziś obmywać każdego z nas, drodzy bracia i drogie siostry, aby całe nasze życie stało się wyrazem miłości, poczynając od najdrobniejszych słów i gestów. Syn Boży chce nas nauczyć własnym przykładem, jak oczyszczać ludzi poprzez miłość i miłosierdzie. Nie na siłę, nie zmuszając do miłości, bez oczekiwania na jakąkolwiek zapłatę, lecz jedynie poprzez służbę bliźnim. Bo sama miłość wobec naszych bliźnich, dobrych i złych, Piotra i Judasza, jest uzdrawiająca dla nas samych. Jeśli potrafisz kochać, zawsze będziesz kochany. Jeśli zaś jedynie szukasz miłości od innych, pozostaniesz ubogim nędzarzem. Nagrodą bowiem za ludzką miłość jest dar Eucharystii, czyli możliwość przyjęcia boskiej miłości. Poprzez miłość sami naturalnie stajemy się Eucharystią. A wówczas nie musimy już wszystkiego rozumieć, aby móc kochać całym sercem, całą duszą i całym umysłem naszego Pana i Boga. Niech Syn Boży pozostanie naszym najlepszym Nauczycielem miłości - w codziennym i zwyczajnym życiu, zarówno w domu, jak i w pracy. Bóg jest zawsze z nami, jeśli kochamy tak jak Jezus Chrystus, który dał nam nowe przykazanie: abyśmy się wzajemnie miłowali, tak jak On nas umiłował. Amen.

 
 
 
Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
Józef Trzebuniak
12 mar
2 minut(y) czytania


Jako ludzie wszyscy jesteśmy w pewien sposób niewidomi. Dlatego Jezus często powtarzał swoim słuchaczom: „Macie oczy, ale nie widzicie". Te słowa Chrystusa odnoszą się również do nas samych. Możemy oburzać się na te słowa, a nawet z nimi się nie zgadzać. Czy faktycznie nasz wzrok jest tak mocno ograniczony? Przecież o wiele lepiej widzą orły i inne zwierzęta, które polują w nocy. My nawet nie potrafimy dostrzec aniołów stróżów, którzy od czasu dzieciństwa towarzyszą nam w każdej chwili naszego życia.

Na szczęście mamy Dobrego Pasterza, który pragnie poprowadzić nas za rękę, jak dzieci, które muszą być prowadzone przez swoich rodziców. Bo jeśli idziemy sami przez życie, często nam czegoś brakuje. A Jezus chce nas poprowadzić tam, gdzie niczego nie będzie nam brakować.

Gdy idziemy sami, ciągle jesteśmy niespokojni i o coś się martwimy. Jezus natomiast chce, abyśmy odpoczęli jak owce na zielonych pastwiskach. Jeśli podążamy samotnie, zawsze jesteśmy spragnieni i głodni, a Jezus chce naszego zaspokojenia i orzeźwienia naszej duszy.

Tylko On może poprowadzić nas po właściwych ścieżkach, choć one często są tak różne od tych, które sami wybraliśmy. 

W obecnym czasie, z powodu licznych wojen, które toczą się na świecie, przechodzimy jako ludzkość przez ciemną dolinę śmierci. Wiele z nas lęka się zła, które jest tak bliskie – nie tylko na Bliskim Wschodzie i Ukrainie, ale i w Polsce.

Dlatego my - ludzie wierzący - nie możemy być jak ślepcy prowadzeni ku nieuchronnej zagładzie, ale raczej jak owieczki, dla których przewodnikiem jest sam Jezus Chrystus – nasz Przyjaciel. Jego kij i laska pasterska są naszą pociechą, to znaczy sakramenty święte, które możemy przyjmować szczególnie w Wielkim Poście – spowiedź i komunię świętą.

To On zastawia przed nami stół eucharystyczny na naszych oczach. Czy my aż tak jesteśmy ślepi, że tego nie widzimy? To On namaszcza nasze głowy swoim olejkiem, to znaczy łaską i błogosławieństwem kapłańskim. Czy my aż tak nieczuli jesteśmy, że tego nie doświadczamy?

I nawet jeśli nasz kielich cierpienia jest pełny po brzegi, a nasza droga życiowa jest drogą ciężkiego krzyża – choroby, boleści czy problemów – to jednak mimo wszystko Boża łaska i błogosławieństwo idą w ślad za nami przez wszystkie dni naszego życia.

My ufamy i mocno wierzymy, że zamieszkamy w domu Pańskim po najdłuższe czasy. Ponieważ do tego domu Ojca prowadzi nas za rękę najlepszy Pasterz – nasz Pan Jezus Chrystus. Amen.

 
 
 
Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
Józef Trzebuniak
14 lut
2 minut(y) czytania

Kim jest ten ewangeliczny prostaczek, któremu Pan Bóg objawia tajemnice Królestwa Bożego? Może najpierw z pokorą pomyślmy o nas samych – czy znamy tajemnice Królestwa niebieskiego? Zapewne niewielu z nas może odpowiedzieć, że zna je bardzo dobrze. To zatem oznacza, że nie należymy do grona tych prostaczków. Ale czy to dobrze, czy źle?

Chrystus wysławia swego Ojca, który przez Ducha Świętego objawia wybranym swoje tajemnice – to, czego nasze oko jeszcze nie widziało, a ucho nie słyszało. Cóż to więc takiego?

Dzisiejsza Liturgia Słowa uchyla przed nami rąbek tej tajemnicy. Święty Paweł głosi mądrość Bożą i pragnie się nią z nami podzielić. To wcale nie mądrość tego świata, której można szukać na uniwersytetach, w książkach czy w Internecie. Tam tej mądrości nie znajdziemy.

Pamiętamy, że Paweł musiał spaść z konia, gdy pędził przez swoje życie, aby w końcu oświeciła go jasność z nieba. To dla nas wszystkich znak, skąd możemy zaczerpnąć mądrości Bożej. Niewielu – nawet wielkich tego świata – jest w stanie pojąć te tajemnice. A czy ty jesteś do tego zdolny, drogi bracie i droga siostro?

Ludzie nie są w stanie pojąć wszystkiego, co przygotował Bóg Ojciec dla tych, którzy Go miłują. Jednak możemy zrozumieć znacznie więcej, jeśli włożymy w proces poznawania tajemnic Bożych nasze serce. Wówczas dopiero Bóg przez swego Ducha oświeci nasz umysł. Boży Duch może bowiem przenikać wszystko, nawet głębokości samego Boga. Tym bardziej ten Święty Duch może przeniknąć całego człowieka.

Warunkiem poznawania tajemnic Boga jest więc nasza otwartość. Dlatego warto dziś pomyśleć: czy wyciągasz swoje ręce, aby otrzymać dar Bożego Ducha i Bożej mądrości? Gdyż tylko to, czego naprawdę pragniesz, może być ci dane. A jeśli nie chcesz otrzymać mądrości Bożej, to jej mieć nie będziesz.

Oczy Pana Boga patrzą na całe twoje życie – od rana do wieczora, od twojego domu po miejsce pracy. On widzi wszystko, co robisz i mówisz, a nawet potrafi odczytywać twoje najgłębsze myśli oraz intencje. Wie, czy jesteś człowiekiem pobożnym, czy bezbożnym w całym swoim postępowaniu. Dostrzega, ile w tobie świętości, a ile grzeszności. Ty zresztą sam to wiesz lepiej niż wszyscy inni.

Poproś więc swojego Pana i Mistrza, aby cię nauczył swojej mądrości. Aby Ojciec niebieski dostrzegł w tobie tego ewangelicznego prostaczka, któremu warto objawić tajemnice, ponieważ zachowa je na zawsze w swoim sercu.

 
 
 

GET IN TOUCH

We'd love to hear from you

(+62) 81233261883

  • White Facebook Icon

Józef Korneliusz Trzebuniak

  • SoundCloud - Czarny Krąg
  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Pinterest Icon
  • Black Instagram Icon

© 2020 by OsedeFlores. 

Zasubskrybuj Aktualizacje

Gratulacje! Zostałeś subskrybentem

bottom of page