top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
    Józef Trzebuniak
  • 6 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania

Faktycznie, przed świętami wszyscy udają się do supermarketów – w weekend trudno nawet zaparkować przy wielkich centrach handlowych. Wielu ogarnia gorączka kupowania nowych rzeczy i prezentów na święta. Nie szkodzi, że już nawet nie ma gdzie pomieścić tych wszystkich zakupów – chodzi o przyjemność kupowania i wydawania pieniędzy, bo wówczas czujemy, że coś od nas zależy.

Ale spójrzcie na wydarzenia z dzisiejszego fragmentu Ewangelii. Co ciekawe, ludzie ówcześni mieli już dosyć takiego stylu życia, w którym w centrum jest handel i biznes. Dlatego zaczynają wychodzić na pustynię i poszukiwać świętego Jana Chrzciciela.

Co było takiego fascynującego w tym niezwykłym proroku? Nosił odzienie z sierści wielbłądziej i tylko pas skórzany wokół bioder. Jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. A więc nie potrzebował żadnych zakupów, aby być szczęśliwym. Co więcej, potrafił rozweselać przychodzących do niego ludzi, bo dawał im nadzieję.

Czy mówił im coś nadzwyczajnego? Nie – nakłaniał ich tylko do czytania Pisma Świętego, a sam określał się jako „głos, który przekazuje słowo Boże". Mówił ludziom, że mają się przygotować – nie na kolejne zakupy przedświąteczne, ale raczej powinni przygotować serce na przyjście Pana. 

Czyż te słowa nie są aktualne również dla nas, ludzi XXI wieku? Oczywiście, że tak! W okresie przed Bożym Narodzeniem mamy przygotować swoją duszę na przyjęcie sakramentów świętych – przede wszystkim przez udział w rekolekcjach adwentowych, dobrą spowiedź i przyjęcie Komunii Świętej.

Mamy przyznać się do tego, że nie jesteśmy bezgrzesznym plemieniem, ale raczej ludźmi zasługującymi na gniew Boży, bo łatwo nam przychodzi zapominać o sprawach duchowych, a myślimy tylko o rzeczach materialnych. Mamy w końcu zrozumieć, że zadaniem nawróconego chrześcijanina jest wydawanie dobrych owoców w postaci słów i czynów pełnych miłosierdzia. Powinniśmy zapomnieć o naszej wielkości i przestać stawiać siebie w centrum, aby wreszcie postawić miłość Boga i bliźniego ponad wszystko.

Rzeczy i dobra materialne szybko przeminą – czego jesteśmy świadomi. Siekiera czasu przyłożona jest również do korzenia naszego życia. Nie będziemy żyć wiecznie – to nieubłagalny fakt, który powinien nas obudzić z letargu nieustających zakupów i niepotrzebnych zajęć.

Nieuchronnie ogień Pański dotrze także do naszego ciała i duszy. I co wtedy powiemy? Czy uchwycimy się – podobnie jak Jan Chrzciciel – Tego, który jest silniejszy od niego, a który chrzci Duchem Świętym i ogniem? Czy posiadamy w naszych spichlerzach dobra nieprzemijające, czy raczej tylko niepotrzebne plewy, które zostaną spalone w ogniu nieugaszonym? Co nie daj, Boże. Amen.

 
 
 
  • Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
    Józef Trzebuniak
  • 28 lis 2025
  • 2 minut(y) czytania

Wraz z Adwentem rozpoczynamy w Kościele katolickim nowy rok liturgiczny i duszpasterski, pod hasłem: „Uczniowie-misjonarze", które wyznacza kierunek naszej drogi wiary w nadchodzącym roku. Będziemy w tym czasie na nowo odkrywać, że każdy ochrzczony jest jednocześnie uczniem Jezusa i posłanym przez niego misjonarzem. Bycie uczniem oznacza słuchanie Mistrza, wzrastanie w Jego szkole, życie modlitwą i sakramentami. Bycie zaś misjonarzem oznacza dzielenie się otrzymanym darem wiary tam, gdzie żyjemy i pracujemy.

Po pierwsze – SŁUCHANIE MISTRZA. Możemy przecież słuchać czegokolwiek – muzyki, radia, wiadomości, audiobooków, itp. Ale my jako chrześcijanie mamy słuchać Mistrza, tzn. Jezusa Chrystusa, który jest SŁOWEM BOŻYM. Zadajmy sobie pytanie na początku Adwentu: Jak często sięgam po Pismo Święte? Czy w ogóle czytam Biblię, czyli Stary i Nowy Testament? Czy mam Ewangelię pod ręką? Bo może się okazać, że słucham wszystkiego innego, ale nie swojego Mistrza, który pragnie mówić do mnie codziennie, a szczególnie wtedy, gdy brakuje mi słów otuchy, wsparcia, słów dających życie.

Po drugie – ŻYCIE MODLITWĄ. Tak naprawdę to właśnie modlitwa ma tworzyć odpowiednią atmosferę do wzajemnego słuchania. Zobaczcie, jak trudno się rozmawia z drugim człowiekiem, jeśli nie ma odpowiedniej atmosfery – gdy panuje nieufność, strach, gdy brakuje miłości. Podobnie dzieje się w relacji ze SŁOWEM BOŻYM. Jeśli nie zaproszę Ducha Świętego w mojej modlitwie, jeśli nie otworzę swojego serca i nie dam sobie czasu na wejście w modlitwę, to nie powinno nas dziwić, że ani nie usłyszę słów Pańskich, ani nie zaakceptuję słów Mistrza jako skierowanych do mnie tu i teraz.

Kolejnym krokiem jest ŻYCIE SAKRAMENTALNE. Tak naprawdę, to zwieńczenie całego życia duchowego każdego chrześcijanina. Jeśli już znajdę dodatkowy czas w Adwencie na rozmowę z Jezusem Chrystusem, czyli moim Nauczycielem i Mistrzem. Jeśli zaproszę Ducha Chrystusowego do swojego umysłu i serca. Jeśli już usłyszę choć jedno Jego święte Słowo lub jedno zdanie z czytań biblijnych jak dzisiaj, np. Niech żyją w pokoju, którzy Cię miłują (Ps 122:6) lub Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu (Rz 13:11). Przyobleczmy się w zbroję światła – przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa (v. 14) i bądźcie gotowi, to wówczas moim największym pragnieniem będzie skorzystanie z sakramentów świętych, tzn. spowiedzi świętej i Świętej Eucharystii.

Te trzy wymiary życia duchowego – słuchanie Słowa, modlitwa i sakramenty – wzajemnie się przenikają i wspierają, prowadząc nas naturalnie do tego, byśmy stawali się MISJONARZAMI, którzy dzielą się swoim darem wiary ze spotykanymi braćmi i siostrami. Nieważne czy są to osoby wierzące czy niewierzące, czy popierają prawicę czy lewicę, czy mają ten sam kolor skóry, tę samą religię czy światopogląd. Uczeń Chrystusa, który jest misjonarzem Chrystusa ma odwagę jak biblijny Noe pokazać tym, którzy świetnie się bawią, a więc jedzą i piją, żenią się i za mąż wychodzą, że w Adwencie warto wejść do duchowej ARKI SŁOWA, aby nie dać się pochłonąć przez wody potopu. Oczywiście, że jeden weźmie sobie to Słowo do serca, a drugi nie. Rzeczywiście jedna osoba będzie wzięta przez to Słowo do Nieba, a druga zostawiona na ziemi. Dlatego właśnie mamy czuwać nad Słowem i czytać Go codziennie, bo nie wiemy, w którym dniu Nowego Roku Pan nasz przyjdzie. Dlatego zawsze mamy być gotowi, bo Pan przychodzi do nas nie tylko w ostatnim dniu, ale w każdej godzinie, gdy otwieramy Jego Słowo i pozwalamy Mu przemienić nasze serca. Amen.

 
 
 
  • Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
    Józef Trzebuniak
  • 9 sie 2025
  • 2 minut(y) czytania

Nie bój się mała trzódko, gdy spodobało się Ojcu waszemu, dać wam królestwo (Łk 12:32).


W psychologii lęk definiuje się jako nieprzyjemny stan emocjonalny charakteryzujący się poczuciem napięcia, niepokoju, skrępowania oraz przeczucia zagrożenia. Może być stanem krótkotrwałym, ale też utrzymywać się dłużej, wpływając na funkcjonowanie człowieka, a w skrajnych przypadkach prowadząc do zaburzeń lękowych.

W Polsce jako chrześcijanie nie mamy większych powodów do tego, aby się lękać. Ale już w takich państwach jak Korea Północna, Somalia, Jemen, Libia, Sudan, Pakistan, Iran czy Afganistan co roku ginie około 5000 chrześcijan. Mimo tych bolesnych statystyk, Jezus mówi dzisiaj do naszej małej trzódki zebranej w kościele, abyśmy się nie lękali. I od razu tłumaczy dlaczego? Ponieważ spodobało się Ojcu waszemu, dać wam królestwo niebieskie.

Ale przecież my bardziej cenimy komfort życia tutaj na ziemi, a o niebie wiemy jeszcze bardzo mało. Jednak jako ludzie racjonalni i przewidujące wiemy doskonale, że kiedyś wcześniej czy później przyjdzie nam sprzedać nasze mienie. Dlatego lepiej już tu i teraz starać się o ten „skarb niewyczerpany w niebie”.

Warto dzisiaj postawić sobie takie pytanie. Czym jest mój największy skarb? Gdzie ukrywam ten skarb? Lub kto jest dla mnie tym skarbem?

Wczoraj wspominaliśmy świętą Teresę Benedykty od Krzyża, która w pewnym momencie swojego życia postanowiła sprzedać wszystko i kupić szczególne skarb, tzn. wiarę w Osobę Jezusa Chrystusa. Wiemy, że poświęciła dla Niego swoje relacje rodzinne, a w końcu oddała życie w obozie Birkenau. Dlatego możemy nazwać ją osobą spełnioną i szczęśliwą, mimo tego wszystkiego czego doświadczyła i wycierpiała w imię Jezusa Chrystusa.

Czy my jesteśmy chrześcijanami, spełnionymi i szczęśliwymi? Może jeszcze ciągle upatrujemy skarb w czymś lub kimś innym, a nie w naszym Panu i Mistrzu Jezusie Chrystusie. Stąd zaś bierze się źródło naszych wewnętrznych niepokojów i smutku. Syn Człowieczy przychodzi do chrześcijanina zazwyczaj z zaskoczenia i o godzinie, której się do końca nie spodziewa. Dlatego zawsze musimy być gotowi na spotkanie z Bogiem nie tylko w królestwie niebieskim, ale i tutaj na ziemi.

Droga Siostro i drogi Bracie, może zastanawiasz się, czy to do ciebie Chrystus dzisiaj chce przemawiać. Więc podpowiem ci - tak właśnie do ciebie i prosi cię usilnie, abyś był chrześcijaninem wiernym i roztropnym. W tym czasie i miejscu, w którym żyjesz. Wśród tych ludzi, których codziennie spotykasz. To naprawdę twoi bracia i siostry, którym masz rozdawać i ofiarować swoje życie, aby być szczęśliwą osobą. Nie mów w swoim sercu, że brakuje ci obecności Jezusa, bo może to nie On ociąga się z przyjściem do ciebie, ale raczej ty ciągle zwlekasz, aby oddać mu całe swoje życie.

 
 
 

GET IN TOUCH

We'd love to hear from you

(+62) 81233261883

  • White Facebook Icon

Józef Korneliusz Trzebuniak

  • SoundCloud - Czarny Krąg
  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Pinterest Icon
  • Black Instagram Icon

© 2020 by OsedeFlores. 

Zasubskrybuj Aktualizacje

Gratulacje! Zostałeś subskrybentem

bottom of page