top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
    Józef Trzebuniak
  • 13 wrz 2025
  • 2 minut(y) czytania

„Stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej" (Flp 2,8).


Paradoksalnie, Jezus Chrystus, Syn Boży, najwięcej dokonał na krzyżu właśnie wtedy, gdy Jego boskie ręce były przybite gwoździami. Dlaczego? Dlatego właśnie, że był posłuszny woli swojego Ojca w niebie.

A nam ciągle się wydaje, że to od nas samych tak wiele zależy – że bez nas nasze rodziny, wspólnoty czy Kościół nie mogłyby funkcjonować. Przepracowujemy się czasem, aby pokazać, jak bardzo jesteśmy potrzebni i ważni na tym świecie.

Jezus na krzyżu uczy nas pokory i posłuszeństwa. Więcej dobrego można czasami osiągnąć, nic nie mówiąc i niczego nie czyniąc. Syn Boży na krzyżu, podobnie jak człowiek chory przykuty do łóżka, jedynie modli się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 23,34).

Ta modlitwa Jezusowa unosi się z ziemi do nieba poprzez wszystkie wieki i również współcześnie jest jak najbardziej aktualna. Dzieci giną z powodu wojen i umierają z głodu, a niektórzy przywódcy państwowi oraz bogacze bez ustanku produkują coraz to nowe drony i systemy wojskowe.

W głowach może pojawić się pytanie: czy Pan Bóg tego nie widzi i czy na to wszystko pozwala?

Umiłowani w Chrystusie, Siostry i Bracia!

„Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16).

Tutaj wcale nie chodzi o śmierć fizyczną, która wcześniej czy później będzie udziałem każdego z nas. Jezus zapewnia swoich uczniów, że nie zginą oni pod względem duchowym. Jego uczniów nie ogarnie szaleństwo wojny i nienawiści, bogactwa i pracoholizmu – szaleństwo wyścigu szczurów i pogoni za dobrobytem. Jego uczniowie zostaną wybawieni od tego wszystkiego pod jednym warunkiem: że pozwolą przybić do krzyża swój egocentryzm.

Jeśli zrozumieją, że czasami w życiu trzeba się zatrzymać i pomodlić za naszych braci i siostry, którzy niczego nie pojmują – którym wydaje się, że życie na ziemi jest tak cenne, iż nie potrafią nawet uklęknąć pod krzyżem Jezusa Chrystusa. Którzy już tego krzyża ani ze sobą nie noszą, ani nie wieszają na ścianach swoich domów, bo uważają, że to wszystko staroświeckie, nieadekwatne do współczesnych warunków.

Ta pustynia duchowa, którą widać gołym okiem wokół nas, potrzebuje wody żywej wypływającej z Serca Jezusowego – z tego Serca, które zostało przebite na krzyżu 2000 lat temu, ale które również dzisiaj doświadcza bólu i odrzucenia.

Mimo tego Bóg nadal „wywyższa Go nad wszystko i daruje Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich, i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca" (Flp 2,9-11).

 
 
 
  • Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
    Józef Trzebuniak
  • 9 sie 2025
  • 2 minut(y) czytania

Nie bój się mała trzódko, gdy spodobało się Ojcu waszemu, dać wam królestwo (Łk 12:32).


W psychologii lęk definiuje się jako nieprzyjemny stan emocjonalny charakteryzujący się poczuciem napięcia, niepokoju, skrępowania oraz przeczucia zagrożenia. Może być stanem krótkotrwałym, ale też utrzymywać się dłużej, wpływając na funkcjonowanie człowieka, a w skrajnych przypadkach prowadząc do zaburzeń lękowych.

W Polsce jako chrześcijanie nie mamy większych powodów do tego, aby się lękać. Ale już w takich państwach jak Korea Północna, Somalia, Jemen, Libia, Sudan, Pakistan, Iran czy Afganistan co roku ginie około 5000 chrześcijan. Mimo tych bolesnych statystyk, Jezus mówi dzisiaj do naszej małej trzódki zebranej w kościele, abyśmy się nie lękali. I od razu tłumaczy dlaczego? Ponieważ spodobało się Ojcu waszemu, dać wam królestwo niebieskie.

Ale przecież my bardziej cenimy komfort życia tutaj na ziemi, a o niebie wiemy jeszcze bardzo mało. Jednak jako ludzie racjonalni i przewidujące wiemy doskonale, że kiedyś wcześniej czy później przyjdzie nam sprzedać nasze mienie. Dlatego lepiej już tu i teraz starać się o ten „skarb niewyczerpany w niebie”.

Warto dzisiaj postawić sobie takie pytanie. Czym jest mój największy skarb? Gdzie ukrywam ten skarb? Lub kto jest dla mnie tym skarbem?

Wczoraj wspominaliśmy świętą Teresę Benedykty od Krzyża, która w pewnym momencie swojego życia postanowiła sprzedać wszystko i kupić szczególne skarb, tzn. wiarę w Osobę Jezusa Chrystusa. Wiemy, że poświęciła dla Niego swoje relacje rodzinne, a w końcu oddała życie w obozie Birkenau. Dlatego możemy nazwać ją osobą spełnioną i szczęśliwą, mimo tego wszystkiego czego doświadczyła i wycierpiała w imię Jezusa Chrystusa.

Czy my jesteśmy chrześcijanami, spełnionymi i szczęśliwymi? Może jeszcze ciągle upatrujemy skarb w czymś lub kimś innym, a nie w naszym Panu i Mistrzu Jezusie Chrystusie. Stąd zaś bierze się źródło naszych wewnętrznych niepokojów i smutku. Syn Człowieczy przychodzi do chrześcijanina zazwyczaj z zaskoczenia i o godzinie, której się do końca nie spodziewa. Dlatego zawsze musimy być gotowi na spotkanie z Bogiem nie tylko w królestwie niebieskim, ale i tutaj na ziemi.

Droga Siostro i drogi Bracie, może zastanawiasz się, czy to do ciebie Chrystus dzisiaj chce przemawiać. Więc podpowiem ci - tak właśnie do ciebie i prosi cię usilnie, abyś był chrześcijaninem wiernym i roztropnym. W tym czasie i miejscu, w którym żyjesz. Wśród tych ludzi, których codziennie spotykasz. To naprawdę twoi bracia i siostry, którym masz rozdawać i ofiarować swoje życie, aby być szczęśliwą osobą. Nie mów w swoim sercu, że brakuje ci obecności Jezusa, bo może to nie On ociąga się z przyjściem do ciebie, ale raczej ty ciągle zwlekasz, aby oddać mu całe swoje życie.

 
 
 
  • Zdjęcie autora: Józef Trzebuniak
    Józef Trzebuniak
  • 2 sie 2025
  • 2 minut(y) czytania

„Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju" (Koh 2,23)


Współczesny świat żyje w niepokoju. Podczas spotkania w Rzymie papież Leon XIV poprosił młodzież o modlitwę w intencji pokoju. Prawdopodobnie i jego serce w nocy nie zaznaje spokoju. Tak dzieje się z każdym sercem człowieka, który nie pozostaje obojętny na cierpienie świata.

Niedawno uczestniczyłem w międzynarodowym spotkaniu w Izraelu, dokładnie kilka dni przed rozpoczęciem kolejnego konfliktu zbrojnego. Od pierwszego dnia przeżywaliśmy bezsenne noce, ponieważ musieliśmy być przygotowani na alarm przeciwrakietowy, który mógł się odezwać w każdej chwili. Wtedy trzeba było uciekać do schronów znajdujących się w każdym budynku.

Widziałem smutek na twarzach wszystkich Izraelczyków, z których większość pragnie nie wojny, lecz pokoju. Spotykaliśmy się z Żydami, muzułmanami i chrześcijanami, którzy starają się o pojednanie między zwaśnionymi stronami. W Jerozolimie, przy Ścianie Płaczu, zanosiliśmy modlitwę o pokój dla świata, a w uszach brzmiały nam słowa Koheleta: „Marność nad marnościami – wszystko jest marnością", gdy brakuje pokoju.

Umiłowani w Chrystusie, Siostry i Bracia,

Co mamy czynić jako chrześcijanie, jeśli nasze serce nawet w nocy nie zaznaje spokoju? Odpowiedź daje nam dzisiaj święty Paweł Apostoł w Liście do Kolosan:

„Dążcie do tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga" (Kol 3,1). To od Niego należy oczekiwać Ducha Świętego, czyli Ducha, który obdarza pokojem.

Zastanówmy się: czy my rzeczywiście dążymy do tego pokoju, który jest w górze, a nie czasem do tego, co ziemskie? Dzieje się tak, gdy sprawy materialne stawiamy ponad sprawami duchowymi. Policzmy czas, który w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca, roku poświęcamy na modlitwę o pokój.

Wierzymy, że jeśli tak jak Jezus Chrystus będziemy się modlić do naszego Ojca niebieskiego, to otrzymamy dar Ducha Świętego, a więc dar pokoju. Wiemy też dobrze, że modlitwa to „obumieranie dla świata i ukrywanie naszego życia z Chrystusem w Bogu". A to jest dość trudne. Nikt przecież nie chce dobrowolnie umierać, jeśli nie musi. Dopiero jednak, gdy naprawdę zaczynamy modlić się jak Chrystus, wówczas uciszają się wszelkie burze, które nas nawiedzają.

W jaki więc sposób mamy troszczyć się o spokój naszego serca, a zarazem o pokój dla całego świata? Święty Paweł ponownie nas poucza: „Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach waszych: rozpuście, nieczystości, namiętności, złej żądzy i chciwości" (Kol 3,5). A przede wszystkim: „Przyobleczcie człowieka nowego, który się odnawia ku poznaniu Boga według obrazu Tego, który go stworzył" (Kol 3,10).

Nie potrzebujemy już szukać różnic między nami, lecz raczej dostrzegać Jezusa Chrystusa obecnego w drugim człowieku. Nie musimy się więcej bogacić w dobra materialne, ale raczej prosić o dary Ducha Świętego, a szczególnie o dar pokoju. Albowiem „błogosławieni ubodzy w duchu, do nich bowiem należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3).

 
 
 

GET IN TOUCH

We'd love to hear from you

(+62) 81233261883

  • White Facebook Icon

Józef Korneliusz Trzebuniak

  • SoundCloud - Czarny Krąg
  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Pinterest Icon
  • Black Instagram Icon

© 2020 by OsedeFlores. 

Zasubskrybuj Aktualizacje

Gratulacje! Zostałeś subskrybentem

bottom of page