- Józef Trzebuniak

- 6 godzin temu
- 3 minut(y) czytania
"Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1).

Testament, który pozostawia nam Jezus, to testament miłości. A miłość Jezusa objawia się w najprostszych gestach. Ewangelia mówi nam, że Bóg Ojciec oddał Mu wszystko w ręce. Nasze życie jako uczniów i uczennic Jezusa Chrystusa ma polegać na naśladowaniu naszego Pana i Mistrza.
W niektórych kościołach obmywa się dzisiaj symbolicznie nogi dwunastu apostołom. A we wspólnotach neokatechumenalnych zaraz po obmyciu nóg przez kapłana wszyscy uczestnicy liturgii zaczynają obmywać sobie nawzajem nogi. Mąż obmywa nogi swojej żonie, żona - mężowi, siostra - siostrze, brat - bratu. Ten gest obmywania nóg jest naprawdę bardzo wymowny, ponieważ ukazuje, czym jest prawdziwa miłość. Jeśli ktoś z nas obmywał już nogi bliskim - może z powodu choroby, czy też matka swemu dziecku, lub dzieci swoim rodzicom - wie, o czym mówi ewangelista. Dotyk drugiego człowieka może być wyrazem najgłębszej miłości, choć może być również dotykiem złym, takim jakim był pocałunek Judasza w Ogrodzie Oliwnym.
Wszystkie gesty i słowa Jezusa były prawdziwe i przepełnione miłością, dlatego Jego wszystkie czyny i słowa miały moc terapeutyczną. Jezus uzdrawiał chorych, pocieszał strapionych, a nawet wskrzeszał umarłych. My także możemy czynić to samo wobec naszych sióstr i braci, a szczególnie wobec naszych najbliższych. Możemy oczyszczać naszych bliźnich z ich słabości i grzechów, a następnie przytulać ich z czułością jako wyraz naszej najgłębszej miłości. Tej miłości Chrystusowej, która uzdrawia i leczy złamanych na duchu. Ale możemy też wszystko czynić bez miłości - wówczas nasze nawet najcięższe prace i obowiązki nie będą miały wewnętrznej mocy i siły. Gdyż tylko od nas samych zależy, czy poprzez nasze gesty i słowa przekazujemy Świętego Ducha Jezusa Chrystusa naszym siostrom i braciom.
Niektórzy z nas przez całe życie bronią się przed miłością, podobnie jak święty Piotr, który uważał siebie za silnego i mężnego człowieka, niepotrzebującego pouczeń w dziedzinie miłości. Który nie rozumiał, o co naprawdę chodzi Jezusowi. Który był gotów ofiarować się każdego dnia, ale nie potrafił spocząć na piersi swego Mistrza jak umiłowany uczeń Jan. Och, Piotrze, Piotrze! Jeśli nie pozwolisz Panu Jezusowi obmyć swoich obolałych nóg z miłością, nie poradzisz sobie w życiu. Nie będziesz miał udziału z Jezusem, który tak umiłował świat, że oddał życie swoje, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Czy rozumiesz, Piotrze, czym jest zaproszenie do Stołu Eucharystycznego, czyli Ciała i Krwi Jezusa? Czy pojmujesz, że każde słowo Jezusa i każdy sakrament ma moc obmyć ciebie całego zarówno twoje nogi, ręce, jak i twoją głowę?
Jezus chce dziś obmywać każdego z nas, drodzy bracia i drogie siostry, aby całe nasze życie stało się wyrazem miłości, poczynając od najdrobniejszych słów i gestów. Syn Boży chce nas nauczyć własnym przykładem, jak oczyszczać ludzi poprzez miłość i miłosierdzie. Nie na siłę, nie zmuszając do miłości, bez oczekiwania na jakąkolwiek zapłatę, lecz jedynie poprzez służbę bliźnim. Bo sama miłość wobec naszych bliźnich, dobrych i złych, Piotra i Judasza, jest uzdrawiająca dla nas samych. Jeśli potrafisz kochać, zawsze będziesz kochany. Jeśli zaś jedynie szukasz miłości od innych, pozostaniesz ubogim nędzarzem. Nagrodą bowiem za ludzką miłość jest dar Eucharystii, czyli możliwość przyjęcia boskiej miłości. Poprzez miłość sami naturalnie stajemy się Eucharystią. A wówczas nie musimy już wszystkiego rozumieć, aby móc kochać całym sercem, całą duszą i całym umysłem naszego Pana i Boga. Niech Syn Boży pozostanie naszym najlepszym Nauczycielem miłości - w codziennym i zwyczajnym życiu, zarówno w domu, jak i w pracy. Bóg jest zawsze z nami, jeśli kochamy tak jak Jezus Chrystus, który dał nam nowe przykazanie: abyśmy się wzajemnie miłowali, tak jak On nas umiłował. Amen.




